Wczytuję dane...
Kod EAN: 9788383960579
Waga produktu: 0.424 kg
Realizacja zamówienia: 3 dni
EAN: 9788383960579
Wysyłka: Wysyłka gratis!
Wydawnictwo: czarne
W przededniu pandemii Olivia Laing wprowadza się wraz z mężem do starego domu w hrabstwie Suffolk. Otacza go piękny, choć zapuszczony ogród, który należał wcześniej do wybitnego członka Królewskiego Towarzystwa Ogrodniczego. Próbując przywrócić roślinom ich dawną bujność, Laing medytuje nad znaczeniem ogrodów w kulturze. Fachową literaturę ogrodniczą czyta z równym zapałem, co Raj utracony Johna Miltona. Przycina cisowy żywopłot, użyźnia glebę z pomocą dżdżownic od firmy Wiggly Wigglers, ale przede wszystkim pyta: czy umiemy jeszcze wyobrazić sobie inny świat?

W tle ogłaszane są kolejne lockdowny, Laing zaś sięga po pisma utopistów, Dereka Jarmana i Williama Morrisa, którzy w ogrodach widzieli metaforę sprawiedliwszego społecznego porządku. „Ogrody – przekonuje autorka – są nieuchronnie polityczne”. Gdy trafiają w prywatne ręce, pojawia się ryzyko, że staną się przywilejem dla nielicznych, a nie dobrem wspólnym, ludzkim azylem. Olivia Laing, pisząc wielką pochwałę ogrodu, poszukuje jego utraconego wspólnotowego wymiaru.

„Nie jest to książka o historii ogrodnictwa, a już na pewno nie jest to poradnik. To raczej refleksja nad ideą ogrodu – jego historią i poetyką, jego relacjami z płcią, wyobraźnią i władzą. Laing należy do jeszcze niezdefiniowanej i być może niepoddającej się definicji kategorii mistrzów narracji, którzy łączą emocje i analizę, spekulację i sięganie do źródeł, błyskotliwość i fakty w swoich poszukiwaniach ulotnych prawidłowości i nieuchronnych sprzeczności, jakie cechują nowoczesne doświadczenie.” „New York Times”

„Wibrująca energią, imponująca rozmachem […], jak wszystkie książki Laing, i ta jest radosną eksploracją wybranego zagadnienia. […] Historia ogrodów i ogrodnictwa to fascynujący temat, ale „Ogród poza czasem” na tym nie poprzestaje. Laing szuka przestrzeni wspólnoty, w której moglibyśmy pielęgnować to, co w życiu najpiękniejsze. Najważniejsze są tu możliwości.” „Washington Post”